piątek, 26 października 2012

opowiadanie. 4 ♥


Bardzo proszę komentujcie :D
__________________________________________________________________________________


Zayn poszedł ,a ty weszłaś do waszego pokoju. 

NASTĘPNEGO DNIA

Obudziłaś się o 9.00. Zauważyłaś ,że Astrid jeszcze śpi więc po cichu się ubrałaś wyszłaś z pokoju.  Nagle przed drzwiami stanął Zayn.

 Strasznie się wystraszyłaś . W rękach trzymał bukiet orchidei. To twoje ulubione kwiaty.

-Witaj kochanie- rzekł radośnie Zayn.
-Hej. Czemu masz taki dobry humor?
-A co mam się smucić?
-Nie…
-Mam taki dobry humor dlatego ,że zorientowałem się ,że mam przy sobie dziewczynę  z marzeń.
-dziękuję.
Chłopak dał ci bukiet i złożył pocałunek na twoim czole. Złapałaś Zayn'a za rękę i poszliście do pokoju chłopaków. Oglądali oni film. Niall rozglądał się za Astrid. Wyszłaś na balkon z Niall'em. Chwilę porozmawialiście po czym wróciliście do pokoju.

Chłopacy chcieli zrobić dla was ciasteczka ,ale chyba im nie wyszło. Teraz toczyła się wojna na mąkę. Gdy stanęłaś w kuchni , przestali ,ale po chwili Liam obsypał Zayn'a no i się znowu zaczęło. Zayn sypnął ci mąką prosto w twarz. Przyłączył się do nich Niall no i w końcu ty. Po 15 minutach postanowiłaś przerwać tą wojnę.
-Chłopacy dość. Won mi z kuchni!!! Ale najpierw otrzepcie się tutaj.
Chłopcy zrzucili z siebie kilogramy mąki i poszli do salonu. Postanowiłaś posprzątać ten bałagan. Harry przyszedł ci pomóc. Schowałaś kosmyk włosów za ucho. Schyliłaś się nad zlewem by sięgnąć gąbkę i wtedy twój srebrny pierścionek osunął ci się z palca i wpadł do odpływu.
-Nie! –Krzyknęłaś po czym zalałaś się łzami.
Harry przestał zmiatać podłogę i podbiegł do ciebie.  Po chwili wszyscy znaleźli się w kuchni.
-Kochanie czemu płaczesz? –Zapytał ze zmartwieniem Zayn.
-Mój pierścionek wpadł do odpływu.
-Nie martw się kupię ci nowy.
-Ale ten dostałam od taty na moje trzynaste urodziny.  A tata nie żyje. Nie mam już nic po nim…
Zayn nie wiedział co powiedzieć ,czekałaś na próbę pocieszenia z jego strony ,lecz zamiast Zayn'a pocieszał cię Liam.
-Nie martw się ,twój tata zawsze będzie przy tobie… Masz go w sercu. A pierścionek się wyciągnie.
-Dzięki.
Przytuliłaś Liam'a za te słowa otuchy. 


-Wiecie co?- zapytałaś
-Nie.- rzekli jednogłośnie.
-Chciałabym mieć taką rodzinę- Znowu zaczęłaś płakać.
Chłopacy mocno cię objęli. Tylko Zayn stał z tyłu najwyraźniej był zazdrosny o Liama.  Zayn złapał Liama za ramię i poszli do sypialni Zayna.
-Stary Jak możesz podrywać ją na moich oczach- rzekł Zayn.
-Ja jej nie podrywałem. Ona płakała ,a ty jej nawet nie pocieszyłeś, więc ja postanowiłem poprawić jej humor.
-Ale mogłeś nie dać się jej przytulić.
-Wiesz co? Odpierdol się, idę pomóc wyciągnąć pierścionek z odpływu ,a ty przemyśl wszystko.
 
 Liam wrócił ,sądząc po jego minie pokłócił się z Zaynem. Usłyszałaś trzask drzwi. Zayn wyszedł.
-Wyjmiecie pierścionek ,a ja pójdę za Zaynem.
-Spoko.
Wybiegłaś szybko z ich pokoju.  Zayn wyszedł z hotelu. Zauważyłaś go po drugiej stronie ulicy. Pomachałaś do niego.
-Zayn! Czekaj!- krzyknęłaś.
-Spierdalaj! Liam na ciebie czeka.
Chciałaś przebiec na drugą stronę ulicy, ale się przewróciłaś.

1 komentarz: