niedziela, 25 listopada 2012

opowiadanie 11.



-Jowita, jesteś zwykłą szmatą. –rzekł Liam.
-Ja? Haha. To Zayn ma nową narzeczoną.  Ja czekałam na niego ,ale w ogóle się do mnie nie odzywał. Jedyną osobą z waszego zespołu z którą utrzymywałam kontakt był Niall. Tylko on się o mnie martwił.
Liam  i reszta oprócz Nialla poszli do Zayna.
-Niall ,Jasper nie jest moim chłopakiem… To tylko mój przyjaciel.
Jasper wstał i wyszedł z domu. Po chwili usłyszałaś jakieś krzyki po czym rozległ się huk. Wybiegłaś z Niallem z domu. Jasper leżał na ziemi. Zayn stał nad nim ze złowrogim uśmiechem. Klęknęłaś przy chłopaku.
-Jasper… zaraz zawiozę cię do szpitala… -rzekłaś.
-Nigdzie go nie zawieziesz. –zaprzeczył Zayn.
-Ty nie masz nic do gadania. A tak w ogóle to nie jest mój chłopak, tylko przyjaciel… Niall pomożesz mi go zanieść do samochodu?
-Jasne…
Wzięliście  chłopaka na ręce i zanieśliście do samochodu. Położyliście go na tylnym siedzeniu i zawieźliście do szpitala. Jasper musiał zostać na kilka dni w szpitalu. Wróciliście do domu. Spojrzałaś na chłopaków ,wszyscy obejmowali Zayna. Weszłaś do domu i wyrzuciłaś ich rzeczy na podwórko.
-Haha! Jesteś śmieszna. My się nigdzie nie wyprowadzamy- zaśmiał się Louis.
-Musicie.
-Nie musimy. Ty nadal jesteś narzeczoną Zayna. Tamto to był tylko taki chwyt czy jak to tam nazwać.
Podeszłaś do Zayna. Spojrzałaś mu w oczy.
-Zayn… Specjalnie to zrobiłeś. Wiesz ,że tylko sobie zaszkodziłeś? Moja miłość do ciebie pękła jak mydlana bańka.
-Co z tego? Już za tydzień mamy ślub. Nic z tym nic nie zrobisz.
-Masz zamiar trzymać mnie przy sobie na przymus?
-Tak.
-Jesteś podły!
-Ja po prostu cię kocham ,a teraz idź do domu i przymierz sukienkę ślubną.   
-Nie będę nic przymierzać. Nie wyjdę za ciebie.
-Ależ wyjdziesz!
-Nie!
Zayn uderzył cię w twarz. Upadłaś na ziemię.
-Wyjdziesz za mnie!
-N-nie…
Podniosłaś się w wytarłaś krew z rany w wardze.
Chłopak ponownie cię uderzył i pchnął na ścianę. Osunęłaś się po niej na ziemię. Siedziałaś półprzytomna. Harry ,Lou i Niall podbiegli do ciebie.
-Jak mogłeś ją uderzyć?!- wykrzyknął Harry.
-Nie możesz mi tego zabronić.
Wstałaś z trudem i podeszłaś do Zayna. Świat robił się zamglony.
-Jak byś mnie kochał pozwolił byś mi odejść… - rzuciłaś i odeszłaś chwiejąc się na boki. Weszłaś w las. Drzewa wydawały się większe niż do tej pory. Szłaś ,aż w końcu natrafiłaś na starą wierzbę z dziurą w środku. Naprzeciwko znajdował się strumyk. Schowałaś się w środku drzewa i powoli zamykałaś oczy. Zdążyłaś zobaczyć jak sarna przebiega przez strumyk chlapiąc kropelkami wody wokoło ,po czym pogrążyłaś się we śnie. 

PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ

Otworzyłaś oczy. Słońce rzucało na twoją twarz ciepłe promienie. Zauważyłaś przed sobą postać. Była to Grace. Chciałaś ją uścisnąć, ale była ona jedynie złudzeniem.
-Kiedyś mówiłam ci ,że Zayn jest zły ,ale ty jednak nie wierzyłaś w to ,że się z nim spotykałam. Teraz leżysz tu ledwo żywa i nikt nie zamierza ci pomóc. Zayn zniszczy ci życie. On zniszczył ciebie. Chłopacy nawet ci nie pomogli ponieważ on to ich przyjaciel.
-Ja ich k-kocham. Oni to moja rodzina. A co do Za-Zayna, masz rację, ale ja już nie jestem starą sobą. Jestem teraz silniejsza i nie poddam się tak łatwo. Chłopacy mnie kochają i to utrzymuje mnie przy życiu…
-Nie zapomnij  o tym ,że Astrid jest w ciąży z Niallem i Lou.
Momentalnie poczułaś bolesne ukłucie w sercu. Kompletnie o tym zapomniałaś. Astrid nadal go kocha ,a ty nie zamierzałaś niszczyć jej życia. Teraz wiedziałaś ,że nikomu nie jesteś potrzebna. Grace wyciągnęła w twoim kierunku rękę.
-Chodź pomogę ci przejść na tą drugą stronę…
-Czemu sama nie poszłaś?
-Musiałam coś dokończyć. Chodź pomogę ci znaleźć się w twoim wymarzonym świecie ,tylko podaj mi dłoń…
Wstałaś i wyciągnęłaś rękę w jej stronę. Grace odsuwała się od ciebie ,aż znalazła się nad strumykiem. Ty  szłaś ze łzami w oczach prosto do niej. Ktoś nagle mocno cię przytulił. Grace znikła.
-Nie!!- wykrzyknęłaś.
-Jowita ,proszę zostań z nami. Niall i my cię potrzebujemy…
Pomrugałaś chwilę powiekami i spojrzałaś na postać. Trzymał cię Louis. 
Wtuliłaś się w niego mocno. Potrzebowałaś teraz miłości.
-Zayn mnie nie kocha. Cały czas kłamał.
-Uwierz mi ,on cię kocha z całego serca. Musisz mu wybaczyć.
-Nie! Nic nie muszę. On mnie pobił.
Zauważyłaś ,że idzie reszta chłopaków.
-Louis ,proszę obroń mnie.
-Przed czym?
-Przed Zaynem.
Zayn chwycił cię za rękę. Nadal źle się czułaś. Wstałaś i chwiałaś się na boki. Lou cię podtrzymał.
-Przepraszam. Proszę wybacz mi.
-Nie.  Nie rozumiem co ci odbiło.
-Kocham cię. Proszę wróć do mnie.
- Zdążę popełnić jeszcze ten błąd ,ale nie teraz.
-Bez mnie jesteś nikim. Potrzebujesz mnie. Potrzebujesz tych komplementów i mojego „kocham cię”. Bez mnie nie masz nic.
-Mylisz się. Mam ich. Oni to moja rodzina.   A teraz posłuchaj. Kocham was wszystkich tak samo. Z każdym mogłabym się ożenić. Jednak ty jesteś najbardziej podły.  Teraz pozwól mi iść dalej. Może ci wybaczę, ale nie dziś. Teraz muszę odpocząć. Proszę zostaw mnie. Teraz chcę ,aby jeden z was ze mną został. 
Spojrzałaś na Harrego. Już wiedział ,że chciałaś ,aby tym razem to on z tobą został. Chłopacy wrócili do domu. Harry stał i patrzył na ciebie. Nie wiedział co ma powiedzieć.
-Czemu chciałaś abym to ja z tobą został?
-Bo mam wrażenie ,że ty jeden nic do mnie nie czujesz. Mógłbyś mi powiedzieć dlaczego chłopacy wybrali mnie?
-Nie mam pojęcia. Pewnie dla tego ,że jesteś idealna…
-Taa… ja idealna…
Spojrzałaś w oczy Harrego. On szybko odwrócił wzrok.
-Nie wierzę… Ty też?
-Mhmm…
-Ale ty, Liam i Louis macie dziewczyny…
-Już nie ,oprócz Liama. On nadal z nią jest…
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ 
Wybaczyłaś Liamowi i Zaynowi ,ale nadal nie miałaś do nich zaufania. Strasznie bałaś się Zayna. Jasper nadal leżał w szpitalu. Wczoraj go odwiedziłaś, on jednak cię wygonił. W szkole miałaś sporo kłopotów więc się wypisałaś. Teraz każdy miał swój pokój.
Był ranek, leżałaś w samej koszulce i majtkach. Czytałaś książkę. Nagle do twojego pokoju wszedł Liam. Miał zapłakane oczy. Usiadł przy tobie.
-Co się stało?- zapytałaś.
-Ona odeszła…
-Kto?
-Isabella…
-Zmarła?!
-Nie… Zostawiła mnie dla Jaspera…
-Co?!
-Słyszałaś…
Objęłaś chłopaka. Wtulił się w twoją pierś. Ty również zaczęłaś płakać. Od dziecka miałaś tak ,że jeśli ktoś płakał to ty też. Przetarłaś oczy dłońmi. Liam się uśmiechnął. Przestał płakać. Najwyraźniej dotarło do niego ,że Isabella to głupia ździra.
Nagle ci się coś przypomniało. Spojrzałaś na Liama.
-Muszę coś powiedzieć Niallowi i Louisowi.
-Nie teraz…
Chłopak nachylił się nad tobą. Złożył pełen tęsknoty pocałunek na twoich wargach. Najgorsze było to ,że ty nie miałaś nic przeciwko. 
_________________________________________________
Ale ja dawno nie dodawałam postów ;P Przepraszam. Ostatnio w ogóle nie mam czasu ;c.Wydaje mi się ,że ten rozdział jest taki dziwny ;P Napiszcie mi z Kim Jowita powinna być, bo ja tak wszystko pomieszałam ,że teraz sama nie wiem :c   Bardzo proszę o komentarze :D  Pozdrawiam <3

środa, 31 października 2012

opowiadanie 10



Ktoś złapał cię za ramię. Wiedziałaś ,że to Zayn. Odwróciłaś się. Chłopak uśmiechał się do ciebie. Zaczął pakować twoje rzeczy i zawiózł cię z powrotem do domu. Wszyscy na was czekali. Niall ciągle się na ciebie patrzył. Czułaś się dziwnie. Zayn objął cię ramieniem. Zauważyłaś ,że Eliza bawi się lalkami. Popatrzyła na ciebie. Jej piękne oczy odbijały blask świateł. Mocno ją przytuliłaś. Zayn zauważył ,że na twoim palcu nie ma obrączki. 
-Gdzie pierścionek? –zapytał
-Jaki pierścionek?
-Ten ,który ci dałem gdy ci się oświadczałem.
-Nie wiem…
-Nie wiesz?! Zgubiłaś ten pierścionek? Dostałem go od mojej zmarłej babci. Kazała mi go dać mojej ukochanej, a ty go tak po prostu zgubiłaś?!
-Prze-przepraszam –zalałaś się łzami.
Zayn wyszedł z pokoju. Zakryłaś twarz rękoma. Lou cię objął. Hazza  się uśmiechnął i powiedział:
-Zobaczysz, zaraz mu  przejdzie.
-Jak mogłam go zgubić? Nie zasługuję na Zayn'a.
-Nie mów tak.
-Mówię prawdę.
Spojrzałaś na Liam'a ,który przytulał się z Isabellą. Zauważył, że na niego patrzysz i szybko odsunął się od dziewczyny. Zwróciłaś wzrok na Harry'ego.
-Harry ,on już mnie nie kocha…
-on cię kocha ,zobaczysz.
Liam wyszedł w poszukiwaniu Zayn'a.
*Z perspektywy Liama*
Jowita na ciebie patrzyła ,pierwszy raz od jakiegoś czasu. Zauważyłeś ,że Zayn siedzi naburmuszony na schodach przed domem.
-Zayn, ona nie chciała go zgubić.
-Stary ,daj mi spokój ,ona mnie nie kocha i to już koniec…
-Jak tam chcesz, ja już ją straciłem. Szkoda ,że nie widziałeś jak Niall się na nią patrzył. On też się w niej zakochał.
-Ona już mnie nie obchodzi.
*Z twojej perspektywy*
Liam wrócił do domu, od razu usiadł koło Isabelli.  Louis przytulał się z Annie ,a Niall i Harry zajadali się babeczkami.  Do Nialla zadzwonił  telefon ,chwilę porozmawiał po czym się rozłączył.
-Jutro zaczynamy trasę koncertową po Europie. Wyjeżdżamy o 6:00. Trasa będzie trwała 4 miesiące. Możemy zabrać ze sobą 2 osoby.
Wiedziałaś ,że nie pojedziesz. Liam chciał ,aby pojechała Isabella ,a Louis ,aby jechała Annie.
-Jowita, tak mi przykro- rzekł Hazza.
-Nic nie szkodzi, zostanę z Elizabeth- uśmiechnęłaś się przez łzy.
-Nie gniewasz się?
-Nie. Rozumiem, nawet nie mam z kim jechać…
Zrozumiałaś ,że właśnie traciłaś rodzinę. Serce ściskało ci się z bólu. Zabrałaś Elizę do jej pokoju położyłaś spać. Była 22:32. Przytuliłaś chłopaków. Zayn nadal nie wrócił.
-Jak będziecie jechać to mnie obudźcie.
-Jasne. –potwierdził Lou.
Położyłaś się spać.

NASTĘPNEGO DNIA

Chłopacy cię nie obudzili. Zayn nawet się z tobą nie pożegnał. Zostawili cię tak po prostu. Poszłaś do kuchni. Zrobiłaś tosty i zaniosłaś je do pokoju Elizy. Dziewczynka posłusznie zjadła śniadanie. Zadzwoniłaś po opiekunkę. Eliza bawiła się z nią ,a ty poszłaś do stajni zająć się końmi. Gdy czesałaś włosy Fox (twojego ulubionego konia) znalazłaś obrączkę. Schowałaś ją do kieszeni.

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

Czułaś jak szybko mija czas. Zaniosłaś wszystkie rzeczy chłopaków na strych ,a pierścionek odesłałaś Zayn'owi. Elizabeth z dnia na dzień stawała się mądrzejsza. Dziś miałaś wizytę u lekarza. Zostawiłaś Elizę z Julią (opiekunką). W szpitalu lekarz przepisał ci jakąś maść na blizny i wróciłaś do domu. Tam czekała na ciebie niespodzianka. Z Elizą bawiła się Julia, Astrid i twoja mama. Mocno je uścisnęłaś.
-Tak się za wami stęskniłam.
-My za tobą też, ale już za 3 dni wracamy do Polski.- rzekła Astrid.
-Chcecie coś do picia?
-Nie, dziękujemy.
Spojrzałaś na brzuch Astrid. Był duży. Dziewczyna dobrze się trzymała jak na 5 miesiąc ciąży. Pogłaskałaś ją po brzuchu. Poszłyście z Astrid do twojej sypialni.
-Jowi, co do mojej ciąży będę miała trojaczki.
-Fajnie...
-Taa... Hej ,a gdzie chłopacy?
-Są w trasie koncertowej.
-Zostawili cię samą?
-Tak.
Astrid spojrzała na ciebie.
-I jak sobie teraz poradzisz?
-Mam szkołę jeździecką…
-Już niedługo zaczyna się zima ,a wtedy chyba nie będziesz uczyła jazdy konnej… I z czego się utrzymasz?
-Spokojnie ,jakoś sobie poradzę.
-Będziemy wysyłać ci co miesiąc pieniądze na jedzenie.
-Bardzo wam dziękuję

CZTERY DNI PÓŹNIEJ

Astrid i mama już pojechały. Miło spędziłaś ten czas. Julia się do ciebie wprowadziła i zajęła pokój Lou. Usiadłaś w fotelu i włączyłaś telewizję. Akurat trafiłaś na wywiad z One Direction. Harry i Niall siedzieli obok siebie. Reszta obejmowała jakieś dziewczyny. Dziewczyna ,którą obejmował Zayn miała ten sam pierścionek ,który mu odesłałaś. Strasznie się wkurzyłaś. Zauważyłaś ,że Niall wysyła wiadomość ,a po chwili ty ją dostałaś.





Wyłączyłaś telewizję, wywiesiłaś na drzwiach znak nieczynne i zamknęłaś szkółkę. W portfelu miałaś 1000 funtów. Pojechałaś kupić coś do jedzenia , bo lodówka świeciła pustką. Musiałaś kupić sobie i Elizie kurtki i kozaki i 3 zestawy ciepłych pościeli. Zostało ci zaledwie 500 funtów. Wróciłaś do domu i schowałaś pieniądze.
TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ
Zaczęło wam brakować pieniędzy. Julia zaczęła pracować u innych ,ale nadal mieszkała i ciebie. Mama wysłała tobie 350 funtów. Zapisałaś się do szkoły ,a Elizabeth do przedszkola. Postanowiłaś zostać modelką. Kupiłaś potrzebne wam rzeczy i zawiozłaś Elizę do przedszkola. Byłaś nowa i siedziałaś sama na lekcjach. Każdy się na ciebie patrzył. Słyszałaś jak mówią za twoimi plecami ,że to ty zdradziłaś Zayn'a. Na jednej lekcji Kulawy (tak mówicie na jednego z nauczycieli) przesadził bardzo przystojnego chłopaka do twojej ławki. Nie patrzył się w ogóle na ciebie, ty rysowałaś w zeszycie ,a on pisał sms-y. Przez przypadek spojrzał na twój zeszyt. Zaśmiał się.
-Co ,aż tak brzydko rysuję? –wyszeptałaś.
-Nie, ale on zmarnował ci życie ,a ty go nadal kochasz.
-No, wiesz …Zapomnieć o kimś kogo się kocha to tak jakbyś zapomniał jak się nazywasz…
-Taa. Posłuchaj… Ja wiem ,że ty go nie zdradziłaś. Jesteś zbyt „grzeczna” by tak postąpić…
-Dobrze ,że przynajmniej ty mi wierzysz.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Zaprzyjaźniłaś się z Jasperem, bo tak miał na imię ten chłopak. Spędzaliście razem sporo wolnego czasu. Bardzo się zżyliście. Był dla ciebie jak starszy brat. Bardzo się o ciebie troszczył. Elizabeth pojechała na kilka miesięcy do Polski do twojej mamy, a Julia pojechała na rok do Norwegii. Bardzo polubiłaś tą dziewczynę. Teraz mieszkałaś sama. Jasper często cię odwiedzał. Był weekend. Ktoś zadzwonił do twoich drzwi. Poszłaś otworzyć. W drzwiach stali One Direction.
-Dzień dobry. Kiedyś mieszkała tu Jowita ,czy może wie pani gdzie ona miesz… Jowita?! –krzyknął z zaskoczeniem.
-Tak to ja.
-Ale się zmieniłaś. Strasznie schudłaś…
-Dziękuję… O ile to był komplement.
-Można tak uznać…
-Czemu tak wcześnie wróciliście?
-Bo skończyliśmy trasę wcześniej. Nie cieszysz się?
-Szczerze? To nie za bardzo… Wejdźcie ,zaraz zniosę wasze rzeczy.
-Ale my nie chcemy się wyprowadzać –rzekł Harry.
-Przykro mi Hazza, nic już mnie z wami nie łączy. No jeszcze z tobą ,Lou i Niall'em mogłabym mieszkać ,ale z resztą nie.
-Okeej. Ale błagam dzwoń do nas czasem…
-Dobrze.
Chłopacy weszli do środka. Zauważyli Jasper'a siedzącego w fotelu.
-A kto to jest? – zapytał ze złością Zayn.
Spojrzałaś na Jasper'a i gestami przeprosiłaś za to co zaraz powiesz.
-To jest… ymm… Mój chłopak Jasper.
Zayn się wkurzył , wyszedł i trzasnął drzwiami.   Chłopacy patrzyli na ciebie ze złością. 


opowiadanie 9.


Bardzo proszę komentujcie ;D Chyba muszę wiedzieć czy wam się podoba czy nie ;3 
________________________________________________________________________
Byliście szczęśliwi. Zayn cię pocałował. Przewróciliście się na ziemię. Usiedliście  przy Liam'ie i  zrobiliście zbiorowe zdjęcie. Na podwórko wjechał samochód. Wysiadła z niego dziewczyna.  

Louis spojrzał na nią i się uśmiechnął. Była mniej-więcej w twoim wieku. Zemdlała gdy zobaczyła ,że w jej stronę idzie Louis Tomilnson.  Chłopak pomógł jej wstać. Dziewczyna zaczęła z nim gadać poczym weszli do domu.  Harry z Niallem zażerali się żelkami Haribo. Śmiałaś się z chłopaków.  Liam patrzył na was z zazdrością. Nagle zadzwonił do ciebie telefon. Odebrałaś. Dzwoniła twoja mama. Rozłączyłaś się i płakałaś.

-Kochanie co się stało?
-Moja siostra  cioteczna umarła i zostawiła mi jej małą córeczkę Elizabeth. 
-Tak mi przykro. Ale przynajmniej zostawiła ci część siebie. Będzie to nasza mała córeczka.
-Muszę dziś jechać do Polski ,by ją odebrać.
-Jadę z tobą.
-Nie mama kazała mi samej.
-Dobrze…
Szybko pobiegłaś do samochodu ,przekręciłaś kluczyki w stacyjce i ruszyłaś. Na lotnisko dojechałaś po godzinie. Szybko kupiłaś bilet i wsiadłaś do samolotu. Na miejscu czekała już twoja mama z Astrid i Elizabeth. Astrid była strasznie gruba ,ale miało to w sobie odrobinę uroku. Mocno uścisnęłaś mamę. Wycałowała cię. Utuliłaś Astrid i poszłyście porozmawiać.
-Astrid… Ale się za tobą stęskniłam…
-Ja za tobą też Jowi. Wspaniale wyglądasz.
-Dziękuję. Jak tam ciąża?
-Właśnie… Niall chciał żebym zrobiła test DNA i zobaczyła kto jest ojcem dziecka…
-I co??
-Niall jest ojcem…
-To wspaniale! 
-Ale nie tylko on... Louis też...
-Co?! Okeej. Dziś się powstrzymam ,ale tylko dla tego ,że się za tobą stęskniłam.
Dziewczyna się uśmiechnęła. Wróciłyście do mamy. Spojrzałaś na Elizabeth.


Była prześliczna. Spojrzała ci w oczy i zapytała:
-Gdzie mama?
-Kochana twoja mama jest w niebie.
Dziewczynka zamrugała pięknymi oczkami.
-Teraz ty będziesz moją mamą?
-Nie...
-A kiedy moja mama wróci z nieba?
-Opowiem ci kiedy troszkę podrośniesz.
-Dobrze.
-Słoneczko ,a ile masz lat?
- cztery.
Spojrzałaś na mamę. Patrzyła na ciebie i była dumna. Uśmiechała się. Pożegnałaś się z mamą i Astrid. Chwyciłaś za bagaże Elizabeth i weszłyście do samolotu. Dziewczynka cały czas patrzyła na chmury.

-Moja mamusia umarła?
Spojrzałaś na dziewczynkę z zaskoczeniem.
-Czemu tak sądzisz?
-Mama też mi powiedziała ,że tatuś jest w niebie ,a później wszystko mi wytłumaczyła.
-Tak twoja mama umarła, ale nie martw się ona zawsze będzie przy tobie tylko…
Elizabeth dokończyła za ciebie.
-tylko będzie w moim serduszku.
Łza spłynęła ci po policzku. Teraz ta prześliczna i mądra dziewczynka będzie twoją... córką. 
-Mamusia mi mówiła ,że jeżeli ona umrze to będzie się mną opiekował anioł. To pewnie ty jesteś tym aniołkiem.
Po jej  policzkach zaczęły spływać łzy. Mocno ją uścisnęłaś i wytarłaś je. Elizabeth zasnęła. Gdy dotarłyście już na lotnisko poszłyście do waszego samochodu. Wsiadłyście do niego. Eliza spojrzała na ciebie.
-A jak mam na ciebie mówić?
-Możesz mówić mi po imieniu czyli Jowita.
-Dobrze…
Ruszyłyście. Po drodze kilka razy zatrzymywałyście się na stacjach po picie i hot dogi. Zayn ,Liam, Louis i Niall pojechali na wywiad. W domu został tylko Harry. Gdy ujrzał was szybko wybiegł z domu. Przytulił Elizę.
- Cześć mała! Jestem Harry ,twój nowy wujek- zaśmiał się.
Elizabeth pociągnęła cię za sukienkę.
-Jowita, ale to jest ten Harry z One Direction. Mama zawsze puszczała mi ich piosenki ,aż kiedyś zabroniła mi ich słuchać.
Harry przyjrzał się dziewczynce.
-Jak miała na imię twoja mama?- zapytał.
-Grace.
-Skądś znam to imię… Strasznie mi kogoś przypominasz… O kurwa!!! Jesteś córką mojej byłej dziewczyny.
-Harry ,nie przeklinaj przy dziecku.
-Ta zdzira zdradziła mnie z Zaynem ,a teraz oddała ci jej dziecko?! Może być to dziecko Zayn'a lub moje…
 -Ale to już stare dzieje. Zaraz twoje?!
-Tak ja też z nią…
Spojrzałaś na Elizę, miała zmieszaną minę ,najwyraźniej nie rozumiała o co wam chodzi. Chwyciłaś dziecko za rękę.
-Eliza, zaprowadzę cię do twojego pokoju, a z wami pogadam później.
Weszłyście do domku. Zaprowadziłaś dziewczynkę ,a Harry pojechał na wywiad. Dałaś dziecku zabawki i zostawiłaś w pokoju dziecięcym. Weszłaś do salonu po czym drastycznie upadłaś na fotel. Próbowałaś wszystko przemyśleć . Przez dwa tygodnie żyłaś w idealnym świecie. Kiedyś byłaś szarą myszką, niedawno życie ci się zmieniło, a teraz świat spada ci na głowę. Kiedyś kochałaś życie ,a teraz masz już go dość. Nigdy się z nikim nie pokłóciłaś, nie bluźniłaś. Byłaś delikatną dziewczyną. Często zamykałaś się w swoim świecie. Twoja mama wysyłała cię do różnych psychiatrów. Twoi niby przyjaciele zabraniali ci spełniać marzenia, wyśmiewali je. Życie twoje marzenia niszczyło ,ale ty się nie poddałaś i walczyłaś  o nie ,a dziś masz ochotę to wszystko zostawić. Chcesz znowu wrócić do dawnego życia, pełnego błahych problemów. Twoje marzenia  spełniły się ,ale nie tak jak chciałaś. Weszłaś do pokoju Elizabeth. Patrzyłaś jak beztrosko się bawi, nie zdając sobie sprawy jak życie może być podłe. Nie zdawała sobie sprawy co właśnie się z jej mamą stało. Wprawdzie wiedziała ,że jej mama umarła ,ale nie przejmowała się tym. Jej marzeniem jest być już dorosłą ,a twoim by znowu być dzieckiem. Wszyscy śpieszyli się by dorosnąć ,ale właśnie tracili najpiękniejsze chwile życia. Eliza zasnęła w łóżku ,a ty przykryłaś ją kołderką. Wyszłaś z pokoju i usiadłaś przy komputerze. Włączyłaś Worda. Postanowiłaś  wrócić do tego co tak naprawdę kochałaś ,a mianowicie pisania książek. Kiedy twój tata umarł ,zaczęłaś przelewać w to swoje wszystkie uczucia. Zatracałaś się w poezji którą sama pisałaś. Przez kilka godzin czułaś się jak wtedy. Nim się ocknęłaś nastał wieczór.  Usiadłaś na kanapie i zaczęłaś płakać.  Godzinę później  do domu wrócili chłopacy. Zastali cię zapłakaną. Leżałaś na kanapie cała blada z żyletką wbitą w skórę.

Zayn zawiózł cię do szpitala ,a reszta została z Elizabeth.


KILKA DNI PÓŹNIEJ 
Obudziłaś się. Źle się czułaś. Co chwilę spoglądałaś na drzwi czy przypadkiem nie wchodzi przez nie Zayn.
Bardzo za nim tęskniłaś. Już od czterech dni nie widziałaś nikogo z One Direction. Drzwi się uchyliły, do sali wszedł Niall. Patrzył na ciebie.
-I jak się czujesz?
-Trochę źle… Głowa mnie boli. Dla czego ,aby ty przyszedłeś?
-Chłopacy mi kazali. Zayn nie mógł przyjechać, bo za bardzo to przeżywa.
Chłopak popatrzył na ciebie ze współczuciem.
-Wiem co…-chciał powiedzieć ,ale ty mu przerwałaś.
-Nie , nie wiesz. Nikt nie wie. Chciałabym znowu być dzieckiem.
-Ja też uwierz mi.
Uśmiechnął się do ciebie.


Bardzo się ucieszyłaś. Cieszyłaś się ,że chociaż on jest przy tobie. Popatrzyliście sobie w oczy. Jego były piękne. W tej chwili wolałaś go od Zayna. Niall pochylił się nad tobą i cię pocałował. Po chwili odsunęliście się od siebie. Spojrzałaś na chłopaka ,najwyraźniej zrozumiał ,że zdradził swojego przyjaciela. Ty również wiedziałaś już co zrobiłaś. Zdradziłaś swojego narzeczonego.
-Jowi… przepraszam… nie mogłem się powstrzymać. Tak dawno chciałem to zrobić.
-Nie masz za co przepraszać… Cieszę się ,że chociaż ty mnie odwiedziłeś.
Mocno go uścisnęłaś i poczochrałaś jego pomalowane na blond włosy. Chłopak popatrzył  i słodko się uśmiechnął.
-Jowi… Jeżeli nie wyjdzie ci z Zaynem to wiedz ,że ja na ciebie będę czekał.
-Dobrze.
Niall wyszedł z Sali. Znowu siedziałaś sama. Usiadłaś na parapecie i myślałaś co z sobą zrobić. Kochasz już trzech chłopaków. Niedługo zakochasz się pewnie w pozostałej dwójce.