-Jowita,
jesteś zwykłą szmatą. –rzekł Liam.
-Ja?
Haha. To Zayn ma nową narzeczoną. Ja
czekałam na niego ,ale w ogóle się do mnie nie odzywał. Jedyną osobą z waszego zespołu
z którą utrzymywałam kontakt był Niall. Tylko on się o mnie martwił.
Liam i reszta oprócz Nialla poszli do Zayna.
-Niall
,Jasper nie jest moim chłopakiem… To tylko mój przyjaciel.
Jasper
wstał i wyszedł z domu. Po chwili usłyszałaś jakieś krzyki po czym rozległ się
huk. Wybiegłaś z Niallem z domu. Jasper leżał na ziemi. Zayn stał nad nim ze
złowrogim uśmiechem. Klęknęłaś przy chłopaku.
-Jasper…
zaraz zawiozę cię do szpitala… -rzekłaś.
-Nigdzie
go nie zawieziesz. –zaprzeczył Zayn.
-Ty
nie masz nic do gadania. A tak w ogóle to nie jest mój chłopak, tylko
przyjaciel… Niall pomożesz mi go zanieść do samochodu?
-Jasne…
Wzięliście
chłopaka na ręce i zanieśliście do
samochodu. Położyliście go na tylnym siedzeniu i zawieźliście do szpitala.
Jasper musiał zostać na kilka dni w szpitalu. Wróciliście do domu. Spojrzałaś
na chłopaków ,wszyscy obejmowali Zayna. Weszłaś do domu i wyrzuciłaś ich rzeczy
na podwórko.
-Haha!
Jesteś śmieszna. My się nigdzie nie wyprowadzamy- zaśmiał się Louis.
-Musicie.
-Nie
musimy. Ty nadal jesteś narzeczoną Zayna. Tamto to był tylko taki chwyt czy jak
to tam nazwać.
Podeszłaś
do Zayna. Spojrzałaś mu w oczy.
-Zayn…
Specjalnie to zrobiłeś. Wiesz ,że tylko sobie zaszkodziłeś? Moja miłość do
ciebie pękła jak mydlana bańka.
-Co
z tego? Już za tydzień mamy ślub. Nic z tym nic nie zrobisz.
-Masz
zamiar trzymać mnie przy sobie na przymus?
-Tak.
-Jesteś
podły!
-Ja
po prostu cię kocham ,a teraz idź do domu i przymierz sukienkę ślubną.
-Nie
będę nic przymierzać. Nie wyjdę za ciebie.
-Ależ
wyjdziesz!
-Nie!
Zayn
uderzył cię w twarz. Upadłaś na ziemię.
-Wyjdziesz
za mnie!
-N-nie…
Podniosłaś
się w wytarłaś krew z rany w wardze.
Chłopak
ponownie cię uderzył i pchnął na ścianę. Osunęłaś się po niej na ziemię.
Siedziałaś półprzytomna. Harry ,Lou i Niall podbiegli do ciebie.
-Jak
mogłeś ją uderzyć?!- wykrzyknął Harry.
-Nie
możesz mi tego zabronić.
Wstałaś
z trudem i podeszłaś do Zayna. Świat robił się zamglony.
-Jak
byś mnie kochał pozwolił byś mi odejść… - rzuciłaś i odeszłaś chwiejąc się na
boki. Weszłaś w las. Drzewa wydawały się większe niż do tej pory. Szłaś ,aż w
końcu natrafiłaś na starą wierzbę z dziurą w środku. Naprzeciwko znajdował się
strumyk. Schowałaś się w środku drzewa i powoli zamykałaś oczy. Zdążyłaś
zobaczyć jak sarna przebiega przez strumyk chlapiąc kropelkami wody wokoło ,po
czym pogrążyłaś się we śnie.
PÓŁ
GODZINY PÓŹNIEJ
Otworzyłaś
oczy. Słońce rzucało na twoją twarz ciepłe promienie. Zauważyłaś przed sobą
postać. Była to Grace. Chciałaś ją
uścisnąć, ale była ona jedynie złudzeniem.
-Kiedyś
mówiłam ci ,że Zayn jest zły ,ale ty jednak nie wierzyłaś w to ,że się z nim
spotykałam. Teraz leżysz tu ledwo żywa i nikt nie zamierza ci pomóc. Zayn
zniszczy ci życie. On zniszczył ciebie. Chłopacy nawet ci nie pomogli ponieważ
on to ich przyjaciel.
-Ja
ich k-kocham. Oni to moja rodzina. A co do Za-Zayna, masz rację, ale ja już nie
jestem starą sobą. Jestem teraz silniejsza i nie poddam się tak łatwo. Chłopacy
mnie kochają i to utrzymuje mnie przy życiu…
-Nie
zapomnij o tym ,że Astrid jest w ciąży z
Niallem i Lou.
Momentalnie
poczułaś bolesne ukłucie w sercu. Kompletnie o tym zapomniałaś. Astrid nadal go
kocha ,a ty nie zamierzałaś niszczyć jej życia. Teraz wiedziałaś ,że nikomu nie
jesteś potrzebna. Grace wyciągnęła w twoim kierunku rękę.
-Chodź
pomogę ci przejść na tą drugą stronę…
-Czemu
sama nie poszłaś?
-Musiałam
coś dokończyć. Chodź pomogę ci znaleźć się w twoim wymarzonym świecie ,tylko
podaj mi dłoń…
Wstałaś
i wyciągnęłaś rękę w jej stronę. Grace odsuwała się od ciebie ,aż znalazła się
nad strumykiem. Ty szłaś ze łzami w
oczach prosto do niej. Ktoś nagle mocno cię przytulił. Grace znikła.
-Nie!!-
wykrzyknęłaś.
-Jowita
,proszę zostań z nami. Niall i my cię potrzebujemy…
Pomrugałaś
chwilę powiekami i spojrzałaś na postać. Trzymał cię Louis.
Wtuliłaś
się w niego mocno. Potrzebowałaś teraz miłości.
-Zayn
mnie nie kocha. Cały czas kłamał.
-Uwierz
mi ,on cię kocha z całego serca. Musisz mu wybaczyć.
-Nie!
Nic nie muszę. On mnie pobił.
Zauważyłaś
,że idzie reszta chłopaków.
-Louis
,proszę obroń mnie.
-Przed
czym?
-Przed
Zaynem.
Zayn
chwycił cię za rękę. Nadal źle się czułaś. Wstałaś i chwiałaś się na boki. Lou
cię podtrzymał.
-Przepraszam.
Proszę wybacz mi.
-Nie. Nie rozumiem co ci odbiło.
-Kocham
cię. Proszę wróć do mnie.
-
Zdążę popełnić jeszcze ten błąd ,ale nie teraz.
-Bez
mnie jesteś nikim. Potrzebujesz mnie. Potrzebujesz tych komplementów i mojego
„kocham cię”. Bez mnie nie masz nic.
-Mylisz
się. Mam ich. Oni to moja rodzina. A
teraz posłuchaj. Kocham was wszystkich tak samo. Z każdym mogłabym się ożenić.
Jednak ty jesteś najbardziej podły.
Teraz pozwól mi iść dalej. Może ci wybaczę, ale nie dziś. Teraz muszę
odpocząć. Proszę zostaw mnie. Teraz chcę ,aby jeden z was ze mną został.
Spojrzałaś
na Harrego. Już wiedział ,że chciałaś ,aby tym razem to on z tobą został.
Chłopacy wrócili do domu. Harry stał i patrzył na ciebie. Nie wiedział co ma
powiedzieć.
-Czemu
chciałaś abym to ja z tobą został?
-Bo
mam wrażenie ,że ty jeden nic do mnie nie czujesz. Mógłbyś mi powiedzieć
dlaczego chłopacy wybrali mnie?
-Nie
mam pojęcia. Pewnie dla tego ,że jesteś idealna…
-Taa…
ja idealna…
Spojrzałaś
w oczy Harrego. On szybko odwrócił wzrok.
-Nie
wierzę… Ty też?
-Mhmm…
-Ale
ty, Liam i Louis macie dziewczyny…
-Już
nie ,oprócz Liama. On nadal z nią jest…
TYDZIEŃ
PÓŹNIEJ
Wybaczyłaś
Liamowi i Zaynowi ,ale nadal nie miałaś do nich zaufania. Strasznie bałaś się
Zayna. Jasper nadal leżał w szpitalu. Wczoraj go odwiedziłaś, on jednak cię
wygonił. W szkole miałaś sporo kłopotów więc się wypisałaś. Teraz każdy miał
swój pokój.
Był
ranek, leżałaś w samej koszulce i majtkach. Czytałaś książkę. Nagle do twojego
pokoju wszedł Liam. Miał zapłakane oczy. Usiadł przy tobie.
-Co
się stało?- zapytałaś.
-Ona
odeszła…
-Kto?
-Isabella…
-Zmarła?!
-Nie…
Zostawiła mnie dla Jaspera…
-Co?!
-Słyszałaś…
Objęłaś
chłopaka. Wtulił się w twoją pierś. Ty również zaczęłaś płakać. Od dziecka
miałaś tak ,że jeśli ktoś płakał to ty też. Przetarłaś oczy dłońmi. Liam się
uśmiechnął. Przestał płakać. Najwyraźniej dotarło do niego ,że Isabella to
głupia ździra.
Nagle
ci się coś przypomniało. Spojrzałaś na Liama.
-Muszę
coś powiedzieć Niallowi i Louisowi.
-Nie
teraz…
Chłopak
nachylił się nad tobą. Złożył pełen tęsknoty pocałunek na twoich wargach.
Najgorsze było to ,że ty nie miałaś nic przeciwko.
_________________________________________________
Ale ja dawno nie dodawałam postów ;P Przepraszam. Ostatnio w ogóle nie mam czasu ;c.Wydaje mi się ,że ten rozdział jest taki dziwny ;P Napiszcie mi z Kim Jowita powinna być, bo ja tak wszystko pomieszałam ,że teraz sama nie wiem :c Bardzo proszę o komentarze :D Pozdrawiam <3
_________________________________________________
Ale ja dawno nie dodawałam postów ;P Przepraszam. Ostatnio w ogóle nie mam czasu ;c.Wydaje mi się ,że ten rozdział jest taki dziwny ;P Napiszcie mi z Kim Jowita powinna być, bo ja tak wszystko pomieszałam ,że teraz sama nie wiem :c Bardzo proszę o komentarze :D Pozdrawiam <3