Ktoś
złapał cię za ramię. Wiedziałaś ,że to Zayn. Odwróciłaś się. Chłopak uśmiechał
się do ciebie. Zaczął pakować twoje rzeczy i zawiózł cię z powrotem do domu. Wszyscy
na was czekali. Niall ciągle się na ciebie patrzył. Czułaś się dziwnie. Zayn
objął cię ramieniem. Zauważyłaś ,że Eliza bawi się lalkami. Popatrzyła na
ciebie. Jej piękne oczy odbijały blask świateł. Mocno ją przytuliłaś. Zayn
zauważył ,że na twoim palcu nie ma obrączki.
-Gdzie
pierścionek? –zapytał
-Jaki
pierścionek?
-Ten
,który ci dałem gdy ci się oświadczałem.
-Nie
wiem…
-Nie
wiesz?! Zgubiłaś ten pierścionek? Dostałem go od mojej zmarłej babci. Kazała mi
go dać mojej ukochanej, a ty go tak po prostu zgubiłaś?!
-Prze-przepraszam
–zalałaś się łzami.
Zayn
wyszedł z pokoju. Zakryłaś twarz rękoma. Lou cię objął. Hazza się
uśmiechnął i powiedział:
-Zobaczysz,
zaraz mu przejdzie.
-Jak
mogłam go zgubić? Nie zasługuję na Zayn'a.
-Nie
mów tak.
-Mówię
prawdę.
Spojrzałaś
na Liam'a ,który przytulał się z Isabellą. Zauważył, że na niego patrzysz i
szybko odsunął się od dziewczyny. Zwróciłaś wzrok na Harry'ego.
-Harry
,on już mnie nie kocha…
-on
cię kocha ,zobaczysz.
Liam
wyszedł w poszukiwaniu Zayn'a.
*Z
perspektywy Liama*
Jowita
na ciebie patrzyła ,pierwszy raz od jakiegoś czasu. Zauważyłeś ,że Zayn siedzi
naburmuszony na schodach przed domem.
-Zayn,
ona nie chciała go zgubić.
-Stary
,daj mi spokój ,ona mnie nie kocha i to już koniec…
-Jak
tam chcesz, ja już ją straciłem. Szkoda ,że nie widziałeś jak Niall się na nią
patrzył. On też się w niej zakochał.
-Ona
już mnie nie obchodzi.
*Z
twojej perspektywy*
Liam
wrócił do domu, od razu usiadł koło Isabelli. Louis przytulał się z Annie ,a Niall i Harry zajadali się babeczkami.
Do Nialla zadzwonił
telefon ,chwilę porozmawiał po czym się rozłączył.
-Jutro
zaczynamy trasę koncertową po Europie. Wyjeżdżamy o 6:00. Trasa będzie trwała 4
miesiące. Możemy zabrać ze sobą 2 osoby.
Wiedziałaś
,że nie pojedziesz. Liam chciał ,aby pojechała Isabella ,a Louis ,aby jechała
Annie.
-Jowita,
tak mi przykro- rzekł Hazza.
-Nic
nie szkodzi, zostanę z Elizabeth- uśmiechnęłaś się przez łzy.
-Nie
gniewasz się?
-Nie.
Rozumiem, nawet nie mam z kim jechać…
Zrozumiałaś
,że właśnie traciłaś rodzinę. Serce ściskało ci się z bólu. Zabrałaś Elizę do
jej pokoju położyłaś spać. Była 22:32. Przytuliłaś chłopaków. Zayn nadal nie
wrócił.
-Jak
będziecie jechać to mnie obudźcie.
-Jasne.
–potwierdził Lou.
Położyłaś
się spać.
NASTĘPNEGO
DNIA
Chłopacy
cię nie obudzili. Zayn nawet się z tobą nie pożegnał. Zostawili cię tak po
prostu. Poszłaś do kuchni. Zrobiłaś tosty i zaniosłaś je do pokoju Elizy.
Dziewczynka posłusznie zjadła śniadanie. Zadzwoniłaś po opiekunkę. Eliza bawiła
się z nią ,a ty poszłaś do stajni zająć się końmi. Gdy czesałaś włosy Fox
(twojego ulubionego konia) znalazłaś obrączkę. Schowałaś ją do kieszeni.
TYDZIEŃ
PÓŹNIEJ
Czułaś
jak szybko mija czas. Zaniosłaś wszystkie rzeczy chłopaków na strych ,a
pierścionek odesłałaś Zayn'owi. Elizabeth z dnia na dzień stawała się
mądrzejsza. Dziś miałaś wizytę u lekarza. Zostawiłaś Elizę z Julią (opiekunką).
W szpitalu lekarz przepisał ci jakąś maść na blizny i wróciłaś do domu. Tam
czekała na ciebie niespodzianka. Z Elizą bawiła się Julia, Astrid i twoja mama.
Mocno je uścisnęłaś.
-Tak
się za wami stęskniłam.
-My
za tobą też, ale już za 3 dni wracamy do Polski.- rzekła Astrid.
-Chcecie
coś do picia?
-Nie,
dziękujemy.
Spojrzałaś
na brzuch Astrid. Był duży. Dziewczyna dobrze się trzymała jak na 5 miesiąc
ciąży. Pogłaskałaś ją po brzuchu. Poszłyście z Astrid do twojej sypialni.
-Jowi,
co do mojej ciąży będę miała trojaczki.
-Fajnie...
-Taa...
Hej ,a gdzie chłopacy?
-Są
w trasie koncertowej.
-Zostawili
cię samą?
-Tak.
Astrid
spojrzała na ciebie.
-I
jak sobie teraz poradzisz?
-Mam
szkołę jeździecką…
-Już niedługo zaczyna się zima ,a wtedy chyba nie będziesz uczyła jazdy
konnej… I z czego się utrzymasz?
-Spokojnie
,jakoś sobie poradzę.
-Będziemy
wysyłać ci co miesiąc pieniądze na jedzenie.
-Bardzo
wam dziękuję
CZTERY
DNI PÓŹNIEJ
Astrid
i mama już pojechały. Miło spędziłaś ten czas. Julia się do ciebie wprowadziła
i zajęła pokój Lou. Usiadłaś w fotelu i włączyłaś telewizję. Akurat trafiłaś na
wywiad z One Direction. Harry i Niall siedzieli obok siebie. Reszta obejmowała
jakieś dziewczyny. Dziewczyna ,którą obejmował Zayn miała ten sam pierścionek
,który mu odesłałaś. Strasznie się wkurzyłaś. Zauważyłaś ,że Niall wysyła
wiadomość ,a po chwili ty ją dostałaś.
Wyłączyłaś
telewizję, wywiesiłaś na drzwiach znak nieczynne i zamknęłaś szkółkę. W
portfelu miałaś 1000 funtów. Pojechałaś kupić coś do jedzenia , bo lodówka
świeciła pustką. Musiałaś kupić sobie i Elizie kurtki i kozaki i 3 zestawy
ciepłych pościeli. Zostało ci zaledwie 500 funtów. Wróciłaś do domu i schowałaś
pieniądze.
TRZY
TYGODNIE PÓŹNIEJ
Zaczęło
wam brakować pieniędzy. Julia zaczęła pracować u innych ,ale nadal mieszkała i
ciebie. Mama wysłała tobie 350 funtów. Zapisałaś się do szkoły ,a Elizabeth do
przedszkola. Postanowiłaś zostać modelką. Kupiłaś potrzebne wam rzeczy i
zawiozłaś Elizę do przedszkola. Byłaś nowa i siedziałaś sama na lekcjach. Każdy
się na ciebie patrzył. Słyszałaś jak mówią za twoimi plecami ,że to ty
zdradziłaś Zayn'a. Na jednej lekcji Kulawy (tak mówicie na jednego z
nauczycieli) przesadził bardzo przystojnego chłopaka do twojej ławki. Nie
patrzył się w ogóle na ciebie, ty rysowałaś w zeszycie ,a on pisał sms-y. Przez
przypadek spojrzał na twój zeszyt. Zaśmiał się.
-Co
,aż tak brzydko rysuję? –wyszeptałaś.
-Nie,
ale on zmarnował ci życie ,a ty go nadal kochasz.
-No,
wiesz …Zapomnieć o kimś kogo się kocha to tak jakbyś zapomniał jak się
nazywasz…
-Taa.
Posłuchaj… Ja wiem ,że ty go nie zdradziłaś. Jesteś zbyt „grzeczna” by tak postąpić…
-Dobrze
,że przynajmniej ty mi wierzysz.
MIESIĄC
PÓŹNIEJ
Zaprzyjaźniłaś
się z Jasperem, bo tak miał na imię ten chłopak. Spędzaliście razem sporo
wolnego czasu. Bardzo się zżyliście. Był dla ciebie jak starszy brat. Bardzo
się o ciebie troszczył. Elizabeth pojechała na kilka miesięcy do Polski do
twojej mamy, a Julia pojechała na rok do Norwegii. Bardzo polubiłaś tą
dziewczynę. Teraz mieszkałaś sama. Jasper często cię odwiedzał. Był weekend.
Ktoś zadzwonił do twoich drzwi. Poszłaś otworzyć. W drzwiach stali One
Direction.
-Dzień
dobry. Kiedyś mieszkała tu Jowita ,czy może wie pani gdzie ona miesz… Jowita?!
–krzyknął z zaskoczeniem.
-Tak
to ja.
-Ale
się zmieniłaś. Strasznie schudłaś…
-Dziękuję…
O ile to był komplement.
-Można
tak uznać…
-Czemu
tak wcześnie wróciliście?
-Bo
skończyliśmy trasę wcześniej. Nie cieszysz się?
-Szczerze?
To nie za bardzo… Wejdźcie ,zaraz zniosę wasze rzeczy.
-Ale
my nie chcemy się wyprowadzać –rzekł Harry.
-Przykro
mi Hazza, nic już mnie z wami nie łączy. No jeszcze z tobą ,Lou i Niall'em
mogłabym mieszkać ,ale z resztą nie.
-Okeej.
Ale błagam dzwoń do nas czasem…
-Dobrze.
Chłopacy
weszli do środka. Zauważyli Jasper'a siedzącego w fotelu.
-A
kto to jest? – zapytał ze złością Zayn.
Spojrzałaś
na Jasper'a i gestami przeprosiłaś za to co zaraz powiesz.
-To
jest… ymm… Mój chłopak Jasper.
Zayn
się wkurzył , wyszedł i trzasnął drzwiami.
Chłopacy patrzyli na ciebie ze
złością.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz