środa, 31 października 2012

opowiadanie 10



Ktoś złapał cię za ramię. Wiedziałaś ,że to Zayn. Odwróciłaś się. Chłopak uśmiechał się do ciebie. Zaczął pakować twoje rzeczy i zawiózł cię z powrotem do domu. Wszyscy na was czekali. Niall ciągle się na ciebie patrzył. Czułaś się dziwnie. Zayn objął cię ramieniem. Zauważyłaś ,że Eliza bawi się lalkami. Popatrzyła na ciebie. Jej piękne oczy odbijały blask świateł. Mocno ją przytuliłaś. Zayn zauważył ,że na twoim palcu nie ma obrączki. 
-Gdzie pierścionek? –zapytał
-Jaki pierścionek?
-Ten ,który ci dałem gdy ci się oświadczałem.
-Nie wiem…
-Nie wiesz?! Zgubiłaś ten pierścionek? Dostałem go od mojej zmarłej babci. Kazała mi go dać mojej ukochanej, a ty go tak po prostu zgubiłaś?!
-Prze-przepraszam –zalałaś się łzami.
Zayn wyszedł z pokoju. Zakryłaś twarz rękoma. Lou cię objął. Hazza  się uśmiechnął i powiedział:
-Zobaczysz, zaraz mu  przejdzie.
-Jak mogłam go zgubić? Nie zasługuję na Zayn'a.
-Nie mów tak.
-Mówię prawdę.
Spojrzałaś na Liam'a ,który przytulał się z Isabellą. Zauważył, że na niego patrzysz i szybko odsunął się od dziewczyny. Zwróciłaś wzrok na Harry'ego.
-Harry ,on już mnie nie kocha…
-on cię kocha ,zobaczysz.
Liam wyszedł w poszukiwaniu Zayn'a.
*Z perspektywy Liama*
Jowita na ciebie patrzyła ,pierwszy raz od jakiegoś czasu. Zauważyłeś ,że Zayn siedzi naburmuszony na schodach przed domem.
-Zayn, ona nie chciała go zgubić.
-Stary ,daj mi spokój ,ona mnie nie kocha i to już koniec…
-Jak tam chcesz, ja już ją straciłem. Szkoda ,że nie widziałeś jak Niall się na nią patrzył. On też się w niej zakochał.
-Ona już mnie nie obchodzi.
*Z twojej perspektywy*
Liam wrócił do domu, od razu usiadł koło Isabelli.  Louis przytulał się z Annie ,a Niall i Harry zajadali się babeczkami.  Do Nialla zadzwonił  telefon ,chwilę porozmawiał po czym się rozłączył.
-Jutro zaczynamy trasę koncertową po Europie. Wyjeżdżamy o 6:00. Trasa będzie trwała 4 miesiące. Możemy zabrać ze sobą 2 osoby.
Wiedziałaś ,że nie pojedziesz. Liam chciał ,aby pojechała Isabella ,a Louis ,aby jechała Annie.
-Jowita, tak mi przykro- rzekł Hazza.
-Nic nie szkodzi, zostanę z Elizabeth- uśmiechnęłaś się przez łzy.
-Nie gniewasz się?
-Nie. Rozumiem, nawet nie mam z kim jechać…
Zrozumiałaś ,że właśnie traciłaś rodzinę. Serce ściskało ci się z bólu. Zabrałaś Elizę do jej pokoju położyłaś spać. Była 22:32. Przytuliłaś chłopaków. Zayn nadal nie wrócił.
-Jak będziecie jechać to mnie obudźcie.
-Jasne. –potwierdził Lou.
Położyłaś się spać.

NASTĘPNEGO DNIA

Chłopacy cię nie obudzili. Zayn nawet się z tobą nie pożegnał. Zostawili cię tak po prostu. Poszłaś do kuchni. Zrobiłaś tosty i zaniosłaś je do pokoju Elizy. Dziewczynka posłusznie zjadła śniadanie. Zadzwoniłaś po opiekunkę. Eliza bawiła się z nią ,a ty poszłaś do stajni zająć się końmi. Gdy czesałaś włosy Fox (twojego ulubionego konia) znalazłaś obrączkę. Schowałaś ją do kieszeni.

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

Czułaś jak szybko mija czas. Zaniosłaś wszystkie rzeczy chłopaków na strych ,a pierścionek odesłałaś Zayn'owi. Elizabeth z dnia na dzień stawała się mądrzejsza. Dziś miałaś wizytę u lekarza. Zostawiłaś Elizę z Julią (opiekunką). W szpitalu lekarz przepisał ci jakąś maść na blizny i wróciłaś do domu. Tam czekała na ciebie niespodzianka. Z Elizą bawiła się Julia, Astrid i twoja mama. Mocno je uścisnęłaś.
-Tak się za wami stęskniłam.
-My za tobą też, ale już za 3 dni wracamy do Polski.- rzekła Astrid.
-Chcecie coś do picia?
-Nie, dziękujemy.
Spojrzałaś na brzuch Astrid. Był duży. Dziewczyna dobrze się trzymała jak na 5 miesiąc ciąży. Pogłaskałaś ją po brzuchu. Poszłyście z Astrid do twojej sypialni.
-Jowi, co do mojej ciąży będę miała trojaczki.
-Fajnie...
-Taa... Hej ,a gdzie chłopacy?
-Są w trasie koncertowej.
-Zostawili cię samą?
-Tak.
Astrid spojrzała na ciebie.
-I jak sobie teraz poradzisz?
-Mam szkołę jeździecką…
-Już niedługo zaczyna się zima ,a wtedy chyba nie będziesz uczyła jazdy konnej… I z czego się utrzymasz?
-Spokojnie ,jakoś sobie poradzę.
-Będziemy wysyłać ci co miesiąc pieniądze na jedzenie.
-Bardzo wam dziękuję

CZTERY DNI PÓŹNIEJ

Astrid i mama już pojechały. Miło spędziłaś ten czas. Julia się do ciebie wprowadziła i zajęła pokój Lou. Usiadłaś w fotelu i włączyłaś telewizję. Akurat trafiłaś na wywiad z One Direction. Harry i Niall siedzieli obok siebie. Reszta obejmowała jakieś dziewczyny. Dziewczyna ,którą obejmował Zayn miała ten sam pierścionek ,który mu odesłałaś. Strasznie się wkurzyłaś. Zauważyłaś ,że Niall wysyła wiadomość ,a po chwili ty ją dostałaś.





Wyłączyłaś telewizję, wywiesiłaś na drzwiach znak nieczynne i zamknęłaś szkółkę. W portfelu miałaś 1000 funtów. Pojechałaś kupić coś do jedzenia , bo lodówka świeciła pustką. Musiałaś kupić sobie i Elizie kurtki i kozaki i 3 zestawy ciepłych pościeli. Zostało ci zaledwie 500 funtów. Wróciłaś do domu i schowałaś pieniądze.
TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ
Zaczęło wam brakować pieniędzy. Julia zaczęła pracować u innych ,ale nadal mieszkała i ciebie. Mama wysłała tobie 350 funtów. Zapisałaś się do szkoły ,a Elizabeth do przedszkola. Postanowiłaś zostać modelką. Kupiłaś potrzebne wam rzeczy i zawiozłaś Elizę do przedszkola. Byłaś nowa i siedziałaś sama na lekcjach. Każdy się na ciebie patrzył. Słyszałaś jak mówią za twoimi plecami ,że to ty zdradziłaś Zayn'a. Na jednej lekcji Kulawy (tak mówicie na jednego z nauczycieli) przesadził bardzo przystojnego chłopaka do twojej ławki. Nie patrzył się w ogóle na ciebie, ty rysowałaś w zeszycie ,a on pisał sms-y. Przez przypadek spojrzał na twój zeszyt. Zaśmiał się.
-Co ,aż tak brzydko rysuję? –wyszeptałaś.
-Nie, ale on zmarnował ci życie ,a ty go nadal kochasz.
-No, wiesz …Zapomnieć o kimś kogo się kocha to tak jakbyś zapomniał jak się nazywasz…
-Taa. Posłuchaj… Ja wiem ,że ty go nie zdradziłaś. Jesteś zbyt „grzeczna” by tak postąpić…
-Dobrze ,że przynajmniej ty mi wierzysz.
MIESIĄC PÓŹNIEJ
Zaprzyjaźniłaś się z Jasperem, bo tak miał na imię ten chłopak. Spędzaliście razem sporo wolnego czasu. Bardzo się zżyliście. Był dla ciebie jak starszy brat. Bardzo się o ciebie troszczył. Elizabeth pojechała na kilka miesięcy do Polski do twojej mamy, a Julia pojechała na rok do Norwegii. Bardzo polubiłaś tą dziewczynę. Teraz mieszkałaś sama. Jasper często cię odwiedzał. Był weekend. Ktoś zadzwonił do twoich drzwi. Poszłaś otworzyć. W drzwiach stali One Direction.
-Dzień dobry. Kiedyś mieszkała tu Jowita ,czy może wie pani gdzie ona miesz… Jowita?! –krzyknął z zaskoczeniem.
-Tak to ja.
-Ale się zmieniłaś. Strasznie schudłaś…
-Dziękuję… O ile to był komplement.
-Można tak uznać…
-Czemu tak wcześnie wróciliście?
-Bo skończyliśmy trasę wcześniej. Nie cieszysz się?
-Szczerze? To nie za bardzo… Wejdźcie ,zaraz zniosę wasze rzeczy.
-Ale my nie chcemy się wyprowadzać –rzekł Harry.
-Przykro mi Hazza, nic już mnie z wami nie łączy. No jeszcze z tobą ,Lou i Niall'em mogłabym mieszkać ,ale z resztą nie.
-Okeej. Ale błagam dzwoń do nas czasem…
-Dobrze.
Chłopacy weszli do środka. Zauważyli Jasper'a siedzącego w fotelu.
-A kto to jest? – zapytał ze złością Zayn.
Spojrzałaś na Jasper'a i gestami przeprosiłaś za to co zaraz powiesz.
-To jest… ymm… Mój chłopak Jasper.
Zayn się wkurzył , wyszedł i trzasnął drzwiami.   Chłopacy patrzyli na ciebie ze złością. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz