poniedziałek, 29 października 2012

opowiadanie 8



DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ

Postanowiłaś zobaczyć kto do ciebie dzwonił ,trochę się tego uzbierało:
7 nieodebranych od Louisa,
5 od Harrego,
8 od Nialla,
41 od Liama,
21 od Zayna
4 od Astrid
i 3 od mamy.
Twoje serce się cieszyło, twoi przyjaciele tak się o ciebie martwią. Twoja mama dzwoniła. Postanowiłaś oddzwonić.
-Mamo? Dzwoniłaś?
-Córeczko co się z tobą działo? Tak się o ciebie martwiłam.
-Myślałam ,że już się nigdy nie odezwiesz. Tak się za tobą stęskniłam.
-Córuś , chłopacy ,cały czas dzwonią do mnie i się o ciebie pytają. Astrid u mnie zamieszkała i mi o wszystkim powiedziała.
-Mamo u mnie jest wszystko ok… Zaraz ,zaraz Astrid mieszka u ciebie?
-Tak. Ona tak jakby mi cię zastępuje. Jest już w 3 miesiącu ciąży.
-Mogę z nią porozmawiać?
-Przykro mi właśnie jest na zakupach.
-Dobrze. Mamo muszę kończyć odezwę się później.
-Do usłyszenia kochana.
-Pa.
Usiadłaś na fotelu. Wzięłaś do ręki gazetę i zaczęłaś czytać. Natknęłaś się na artykuł o One Direction. „Dziewczyna Zayna zniknęła i nikt nie wie co się z nią dzieje. Chłopak wciąż jej poszukuje.  Natomiast dziewczyna Liama jednak żyje ,chłopak do niej wrócił. Louis ,Niall i Harry pracują nad nowym teledyskiem.” Czułaś ,że serce pęka ci na milion drobnych kawałeczków. Liam jednak cię nie kochał. Po chwili ktoś zapukał do twoich drzwi.
-Dziś nie czynne!- krzyknęłaś.
Ktoś zapukał ponownie.
-Dziś jest nie czynne!!!
Znowu ktoś zapukał. Po czym drzwi się otworzyły. Ktoś wszedł do salonu. Ty siedziałaś zapłakana w fotelu i miętosiłaś gazetę.
-Jowi… Czemu płaczesz?
Wiedziałaś ,że to on ,tylko on ma taki głos ,który powoduje ,że przechodzi przez ciebie dreszcz. Teraz ten głos był ochrypły i smutny. Wstałaś i zaczęłaś płakać. Mocno za nim tęskniłaś. 


-Zayn… idź z tą proszę… sio :c
-Nie. W końcu cię znalazłem. Zrozumiałem ,że mogłem cię stracić na zawsze…
Spojrzałaś na niego. To nie był już ten sam chłopak co kiedyś.  Strasznie się zmienił. Schudł, twarz miał nie wyraźną, bladą, oczy lekko przekrwione, włosy roztrzepane.  Sięgnął do kieszeni i wyjął granatowe pudełeczko. Klęknął na kolano i otworzył pudełko, w środku znajdował się malutki pierścionek z diamentem.
-Jowito, czy zechcesz mnie poślubić- zapytał słabym głosem.
Spojrzałaś mu głęboko w oczy i pod wpływem emocji zgodziłaś się. Mogłaś właśnie popełnić największy błąd w swoim życiu ,ale kochałaś togo chuja. Pragnęłaś go jak dziecko wymarzoną zabawkę. Miałaś dopiero 16 lat ,ale co ci może szkodzić. Mocno go przytuliłaś.
-Chyba zwariowałam.
-Możliwe ,ale obiecuję ,że będziemy idealny małżeństwem.
-Możliwe ,ale najpierw musisz się trochę ogarnąć.  
-Okeej.
-A dzieci?
-Co dzieci?
-Czy chciałbyś mieć dzieci?
-Tak ,ale najpierw synka ,a później córkę.
-Dlaczego?
-By  syn mógł by bronić swoją młodszą siostrę.
-o to słodkie. Ale dopiero jak będę pełnoletnia.
-Ok. chyba wytrzymam tyle.
-Zayn ,a wytłumaczysz mi co z Liamem?
-Liam wrócił do Isabell. Ona musiała udawać ,że nie żyje ,by ochronić się przed jej byłym…
-A co z resztą?
-Louis szuka sobie dziewczyny, Niall czeka na poród jego mamy, a Harry ma dziewczynę.
-Ooo…  Kogo?
-Jakąś Clarice…
-Czyli im się układa… Ale ja nie mam zamiaru się stąd wyprowadzać. Tu mi pasuje…
-A możemy się do ciebie wprowadzić?
-Ale chłopacy zamieszkają w szopie.
-Ha ha. Okeej.
Uśmiechnęłaś się serdecznie do Zayna.
-Zayn, muszę ci coś powiedzieć… -zaśmiałaś się.
-Co takiego?
-To nie jest nic ważnego chodzi po prostu o moje imię.
-Co z nim nie tak?
-No ,bo ja tak naprawdę nazywam się Evangeline. Używam imienia  Jowita ,bo taki jeden mnie ścigał i chciał zabić...
-Ono było cudowne. Nazwiemy tak naszą córkę.
-Na pewno chcesz ją tak nazwać?
-Tak. Nasza córeczka będzie nazywać się Evangeline. Nasza córeczka… To tak pięknie brzmi…
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Chłopacy się wprowadzili. Dorobiliście kilka pokoi. Nie zgodzili się zamieszkać w szopie. Liam często na ciebie patrzył ,a ty nie zamieniłaś z nim słowa od trzech tygodni. Nie możesz na niego patrzeć. Wprawdzie masz już narzeczonego i cieszysz się ,że Liam jest szczęśliwy ,ale niedawno mówił ,że cię kocha. Najwyraźniej chłopak dobrze udaje. Właśnie zaczynała się prawdziwa jesień. Różnokolorowe liście spadały z drzew i tworzyły piękny dywan na podwórku. Zabrałaś się z chłopakami za ich grabienie. Liam (Li) na ławce migdalił się z Isabellą. Nie znałaś jej. Nie wymieniłyście ze sobą ani jednego słowa. Podczas grabienia zaczęliście rzucać się liśćmi. Louis robił wam zdjęcia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz