niedziela, 25 listopada 2012

opowiadanie 11.



-Jowita, jesteś zwykłą szmatą. –rzekł Liam.
-Ja? Haha. To Zayn ma nową narzeczoną.  Ja czekałam na niego ,ale w ogóle się do mnie nie odzywał. Jedyną osobą z waszego zespołu z którą utrzymywałam kontakt był Niall. Tylko on się o mnie martwił.
Liam  i reszta oprócz Nialla poszli do Zayna.
-Niall ,Jasper nie jest moim chłopakiem… To tylko mój przyjaciel.
Jasper wstał i wyszedł z domu. Po chwili usłyszałaś jakieś krzyki po czym rozległ się huk. Wybiegłaś z Niallem z domu. Jasper leżał na ziemi. Zayn stał nad nim ze złowrogim uśmiechem. Klęknęłaś przy chłopaku.
-Jasper… zaraz zawiozę cię do szpitala… -rzekłaś.
-Nigdzie go nie zawieziesz. –zaprzeczył Zayn.
-Ty nie masz nic do gadania. A tak w ogóle to nie jest mój chłopak, tylko przyjaciel… Niall pomożesz mi go zanieść do samochodu?
-Jasne…
Wzięliście  chłopaka na ręce i zanieśliście do samochodu. Położyliście go na tylnym siedzeniu i zawieźliście do szpitala. Jasper musiał zostać na kilka dni w szpitalu. Wróciliście do domu. Spojrzałaś na chłopaków ,wszyscy obejmowali Zayna. Weszłaś do domu i wyrzuciłaś ich rzeczy na podwórko.
-Haha! Jesteś śmieszna. My się nigdzie nie wyprowadzamy- zaśmiał się Louis.
-Musicie.
-Nie musimy. Ty nadal jesteś narzeczoną Zayna. Tamto to był tylko taki chwyt czy jak to tam nazwać.
Podeszłaś do Zayna. Spojrzałaś mu w oczy.
-Zayn… Specjalnie to zrobiłeś. Wiesz ,że tylko sobie zaszkodziłeś? Moja miłość do ciebie pękła jak mydlana bańka.
-Co z tego? Już za tydzień mamy ślub. Nic z tym nic nie zrobisz.
-Masz zamiar trzymać mnie przy sobie na przymus?
-Tak.
-Jesteś podły!
-Ja po prostu cię kocham ,a teraz idź do domu i przymierz sukienkę ślubną.   
-Nie będę nic przymierzać. Nie wyjdę za ciebie.
-Ależ wyjdziesz!
-Nie!
Zayn uderzył cię w twarz. Upadłaś na ziemię.
-Wyjdziesz za mnie!
-N-nie…
Podniosłaś się w wytarłaś krew z rany w wardze.
Chłopak ponownie cię uderzył i pchnął na ścianę. Osunęłaś się po niej na ziemię. Siedziałaś półprzytomna. Harry ,Lou i Niall podbiegli do ciebie.
-Jak mogłeś ją uderzyć?!- wykrzyknął Harry.
-Nie możesz mi tego zabronić.
Wstałaś z trudem i podeszłaś do Zayna. Świat robił się zamglony.
-Jak byś mnie kochał pozwolił byś mi odejść… - rzuciłaś i odeszłaś chwiejąc się na boki. Weszłaś w las. Drzewa wydawały się większe niż do tej pory. Szłaś ,aż w końcu natrafiłaś na starą wierzbę z dziurą w środku. Naprzeciwko znajdował się strumyk. Schowałaś się w środku drzewa i powoli zamykałaś oczy. Zdążyłaś zobaczyć jak sarna przebiega przez strumyk chlapiąc kropelkami wody wokoło ,po czym pogrążyłaś się we śnie. 

PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ

Otworzyłaś oczy. Słońce rzucało na twoją twarz ciepłe promienie. Zauważyłaś przed sobą postać. Była to Grace. Chciałaś ją uścisnąć, ale była ona jedynie złudzeniem.
-Kiedyś mówiłam ci ,że Zayn jest zły ,ale ty jednak nie wierzyłaś w to ,że się z nim spotykałam. Teraz leżysz tu ledwo żywa i nikt nie zamierza ci pomóc. Zayn zniszczy ci życie. On zniszczył ciebie. Chłopacy nawet ci nie pomogli ponieważ on to ich przyjaciel.
-Ja ich k-kocham. Oni to moja rodzina. A co do Za-Zayna, masz rację, ale ja już nie jestem starą sobą. Jestem teraz silniejsza i nie poddam się tak łatwo. Chłopacy mnie kochają i to utrzymuje mnie przy życiu…
-Nie zapomnij  o tym ,że Astrid jest w ciąży z Niallem i Lou.
Momentalnie poczułaś bolesne ukłucie w sercu. Kompletnie o tym zapomniałaś. Astrid nadal go kocha ,a ty nie zamierzałaś niszczyć jej życia. Teraz wiedziałaś ,że nikomu nie jesteś potrzebna. Grace wyciągnęła w twoim kierunku rękę.
-Chodź pomogę ci przejść na tą drugą stronę…
-Czemu sama nie poszłaś?
-Musiałam coś dokończyć. Chodź pomogę ci znaleźć się w twoim wymarzonym świecie ,tylko podaj mi dłoń…
Wstałaś i wyciągnęłaś rękę w jej stronę. Grace odsuwała się od ciebie ,aż znalazła się nad strumykiem. Ty  szłaś ze łzami w oczach prosto do niej. Ktoś nagle mocno cię przytulił. Grace znikła.
-Nie!!- wykrzyknęłaś.
-Jowita ,proszę zostań z nami. Niall i my cię potrzebujemy…
Pomrugałaś chwilę powiekami i spojrzałaś na postać. Trzymał cię Louis. 
Wtuliłaś się w niego mocno. Potrzebowałaś teraz miłości.
-Zayn mnie nie kocha. Cały czas kłamał.
-Uwierz mi ,on cię kocha z całego serca. Musisz mu wybaczyć.
-Nie! Nic nie muszę. On mnie pobił.
Zauważyłaś ,że idzie reszta chłopaków.
-Louis ,proszę obroń mnie.
-Przed czym?
-Przed Zaynem.
Zayn chwycił cię za rękę. Nadal źle się czułaś. Wstałaś i chwiałaś się na boki. Lou cię podtrzymał.
-Przepraszam. Proszę wybacz mi.
-Nie.  Nie rozumiem co ci odbiło.
-Kocham cię. Proszę wróć do mnie.
- Zdążę popełnić jeszcze ten błąd ,ale nie teraz.
-Bez mnie jesteś nikim. Potrzebujesz mnie. Potrzebujesz tych komplementów i mojego „kocham cię”. Bez mnie nie masz nic.
-Mylisz się. Mam ich. Oni to moja rodzina.   A teraz posłuchaj. Kocham was wszystkich tak samo. Z każdym mogłabym się ożenić. Jednak ty jesteś najbardziej podły.  Teraz pozwól mi iść dalej. Może ci wybaczę, ale nie dziś. Teraz muszę odpocząć. Proszę zostaw mnie. Teraz chcę ,aby jeden z was ze mną został. 
Spojrzałaś na Harrego. Już wiedział ,że chciałaś ,aby tym razem to on z tobą został. Chłopacy wrócili do domu. Harry stał i patrzył na ciebie. Nie wiedział co ma powiedzieć.
-Czemu chciałaś abym to ja z tobą został?
-Bo mam wrażenie ,że ty jeden nic do mnie nie czujesz. Mógłbyś mi powiedzieć dlaczego chłopacy wybrali mnie?
-Nie mam pojęcia. Pewnie dla tego ,że jesteś idealna…
-Taa… ja idealna…
Spojrzałaś w oczy Harrego. On szybko odwrócił wzrok.
-Nie wierzę… Ty też?
-Mhmm…
-Ale ty, Liam i Louis macie dziewczyny…
-Już nie ,oprócz Liama. On nadal z nią jest…
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ 
Wybaczyłaś Liamowi i Zaynowi ,ale nadal nie miałaś do nich zaufania. Strasznie bałaś się Zayna. Jasper nadal leżał w szpitalu. Wczoraj go odwiedziłaś, on jednak cię wygonił. W szkole miałaś sporo kłopotów więc się wypisałaś. Teraz każdy miał swój pokój.
Był ranek, leżałaś w samej koszulce i majtkach. Czytałaś książkę. Nagle do twojego pokoju wszedł Liam. Miał zapłakane oczy. Usiadł przy tobie.
-Co się stało?- zapytałaś.
-Ona odeszła…
-Kto?
-Isabella…
-Zmarła?!
-Nie… Zostawiła mnie dla Jaspera…
-Co?!
-Słyszałaś…
Objęłaś chłopaka. Wtulił się w twoją pierś. Ty również zaczęłaś płakać. Od dziecka miałaś tak ,że jeśli ktoś płakał to ty też. Przetarłaś oczy dłońmi. Liam się uśmiechnął. Przestał płakać. Najwyraźniej dotarło do niego ,że Isabella to głupia ździra.
Nagle ci się coś przypomniało. Spojrzałaś na Liama.
-Muszę coś powiedzieć Niallowi i Louisowi.
-Nie teraz…
Chłopak nachylił się nad tobą. Złożył pełen tęsknoty pocałunek na twoich wargach. Najgorsze było to ,że ty nie miałaś nic przeciwko. 
_________________________________________________
Ale ja dawno nie dodawałam postów ;P Przepraszam. Ostatnio w ogóle nie mam czasu ;c.Wydaje mi się ,że ten rozdział jest taki dziwny ;P Napiszcie mi z Kim Jowita powinna być, bo ja tak wszystko pomieszałam ,że teraz sama nie wiem :c   Bardzo proszę o komentarze :D  Pozdrawiam <3

2 komentarze:

  1. Jeszcze kiedyś będziesz pisać książki.
    A ja będę je czytać. :D
    Świetne. c:

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech wybaczy Zaynowi *-*

    OdpowiedzUsuń